10 mitów o integracji sensorycznej
1. „To wymysł – kiedyś nikt tego nie potrzebował”
→ Fałsz. Dziś mamy większą wiedzę i więcej dzieci narażonych na przeciążenie bodźcami (np. ekranami).
2. „Wystarczy włączyć edukacyjne bajki – to też stymulacja”
→ Ekran nie zastąpi kontaktu z ciałem, dotykiem i ruchem.
3. „Stymulacja to coś tylko dla dzieci z problemami”
→ Każde dziecko potrzebuje bodźców – to jak jedzenie dla mózgu!
4. „Woreczki sensoryczne to moda z Instagrama”
→ Są wykorzystywane od lat w terapii SI – to sprawdzona metoda.
5. „Integracja sensoryczna = zaburzenia SI”
→ To dwie różne rzeczy. SI rozwija się u każdego dziecka. Zaburzenia to sytuacja, gdy proces ten przebiega nieprawidłowo.

6. „Moje dziecko nie lubi być brudne = ma zaburzenia”
→ Nie zawsze. Ale warto obserwować, czy taka reakcja dotyczy też innych bodźców.
7. „To zbyt wcześnie, by coś zauważać u niemowlaka”
→ Nieprawda. Problemy sensoryczne często widać już w 4–6 miesiącu.
8. „Jak się rusza i rośnie, to wszystko gra”
→ Ruch to nie wszystko – ważna jest jakość reakcji na bodźce i równowaga między zmysłami.
9. „Dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej są niegrzeczne, histeryczne”
→ To objaw przeciążenia układu nerwowego – nie złego wychowania.
10. „Stymulacja to nauka – trzeba dziecko trenować”
→ Nie! Najlepsza stymulacja to codzienna zabawa, bliskość i naturalne doświadczenia.